Poezja Poezja Śpiewana Proza Recenzje O mnie News Ksiega Gości Polecam

Nasz Papież

Proza » Nasz Papież

/ Moje wspomnienie o Janie Pawle II /

Był rok 1978 . Mieszkałam wtedy z mężem i trzyletnim synkiem w małym mieszkaniu na jednym z nowych osiedli mojego rodzinnego miasta Krakowa. Ten wieczór zapamiętam na zawsze ! To było 16 października. Kąpałam małego w łazience i przez uchylone drzwi starałam się słuchać Dziennika Telewizyjnego, który oglądał mój mąż. Czekaliśmy na wiadomości z Rzymu, odbywało się właśnie konklawe i ciekawi byliśmy kto zostanie nowym papieżem. Głos speakera docierał do mnie jednak niezbyt wyraźnie. W pewnym momencie do moich uszu dotarły okrzyki męża , jakby oglądał najbardziej pasjonujący mecz piłkarski . Nagle wpadł do łazienki wołając: - Polak! Polak! – słyszałaś Polak?! - Nie wrzeszcz! Co Polak? - Polak został papieżem!!! W sekundzie znalazłam się przed telewizorem Z ekranu padło nazwisko : " Karol Wojtyła ", wypowiedziane przez włoskiego kardynała wyraźnie, choć z obcym akcentem. Stałam jak oniemiała, a nogi wrosły mi w ziemię. Na ekranie pokazał się nowo wybrany papież. Wyciągał ręce do zebranych i ciepło się uśmiechał. To przecież nasz krakowski kardynał - Karol Wojtyła. To było moje pierwsze spotkanie z papieżem. Wiwatujący tłum, okrzyki, oklaski .......i głośny śpiew: "Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam!!! " Zaraz, to Włosi śpiewają po polsku? Śpiew dochodził jakby gdzieś z bliska. Podeszłam do okna: na balkonach ludzie, na ulicy ludzie - śpiewali, wołali "hurrrra!", rzucali się sobie w ramiona, płakali ze szczęścia. Otworzyłam drzwi na korytarz. Po klatce schodowej biegali też jacyś ludzie. Skąd tych ludzi się tyle wzięło? Stukali w drzwi sąsiadów i wykrzykiwali im tę niesamowitą wprost wiadomość. Jak to możliwe? Komunistyczna Polska i....... polski papież.

Po roku przyjechał do nas!!! Spotykałam go wieczorami pod Kurią - w oknie na Franciszkańskiej i na krakowskich Błoniach. Brałam ze sobą synka. Miał już cztery lata i sporo rozumiał. Na Błoniach podnosiłam małego wysoko ponad tłum i mówiłam: - Patrz synu, ta biała postać to papież, papież -Polak! Patrz i zapamiętaj, bo może ten cud Jego przyjazdu do kraju już się nie powtórzyć! Ale On do nas przyjeżdżał jeszcze wiele razy . I mówił: "Nie lękajcie się...Niech stąpi duch Twój...." Mówił do tłumu, ale mówił i do mnie!!! Kim dla mnie był ? Wspaniałym, bardzo odważnym człowiekiem, prawdziwym Polakiem - patriotą, nauczycielem. Przecież nauczał nas jak żyć, jak kochać się wzajemnie i dążyć do prawdy. Był mądrym papieżem, dał światu przykład prawdziwej tolerancji - odwiedzał synagogi, islamskie meczety, cerkwie.... Odwiedzał też najbardziej opuszczone i biedne zakątki świata, protestował przeciwko wyzyskowi , biedzie i wojnie, bronił najsłabszych. Ale miał też wspaniałe poczucie humoru i prawdziwą radość życia. Na końcu nauczył nas nawet jak umierać.

A tak całkiem prywatnie, to pomógł mi spojrzeć inaczej na siebie i ustawić właściwie moje relacje z Bogiem. Bo nigdy nie potrafiłam czuć się "prochem marnym", takim , który niegodny jest nawet spojrzenia Stwórcy. To papież mi powiedział : "Jesteś dużo warta ! Bóg cię kocha! Kochaj i Ty bliźnich, pomagaj im, ale ciesz się życiem, które dał ci Bóg!!" I za TO jestem Mu bardzo wdzięczna.