Poezja Poezja Śpiewana Proza Recenzje O mnie News Ksiega Gości Polecam

Dziwne zdarzenie

Proza » Dziwne zdarzenie

Katarzyna po bardzo wyczerpującym tygodniu pracy, miała właśnie wolny dzień i wiele sobie po nim obiecywała. Mąż zabrał rano dziecko, i w drodze do biura, obiecał podrzucić je do przedszkola, a ona poleży sobie dłużej w łóżku, poczyta babskie gazety, posłucha muzyki, popijając drobnymi łyczkami swoją ulubioną kawę. Taki dzień rzadko się zdarza zapracowanej kobiecie!

Właśnie wychodziła z kuchni, w kusej piżamce, na bosaka, niosąc w ręku filiżankę parującego napoju, z którego unosił się zapach czekającego ją relaksu, kiedy odezwał się dzwonek. Rany Boskie! Kto by to mógł być o tej porze ? Przecież z nikim się nie umawiała! Podeszła do drzwi i przez otwór zwany „Judaszem" probowała zobaczyć kto to, wylewając sobie przy okazji część wrzącej kawy na bosą stopę. Auuu !

Na „klatce" nie było nikogo, ale dzwonek nie ustawał ! Matko, to pewnie telefon ! Mało kto dzwonił do nich na stacjonarny, bo przecież oboje z mężem używali prawie wyłącznie swoich osobistych komórek. Szybkim ruchem podniosła słuchawkę i wyrzuciła z siebie głośne „halo!". Przez chwilę nikt się nie odzywał, ale wydawało jej się, że w słuchawce słyszy czyjś oddech. „Halo... słucham !"

Po drugiej stronie odezwał się w końcu jakby zażenowany żeński głos. To ja. . . Małgorzata. Jestem pani sąsiadką z piętra niżej. Dzwonię do pani w takiej bardzo nietypowej sprawie. Długo zastanawiałam się czy w ogóle powinnam, bo sprawa jest delikatna i może nie do końca jesteśmy

z mężem w porządku w stosunku państwa, ale jako kobieta muszę z panią koniecznie porozmawiać ! W zeszły wtorek myśmy państwa podsłuchali w łazience! Nasza łazienka jest tuż pod waszą

i doskonale było słychać... Przez głowę Katarzyny jak błysk światła przeleciała wiązka skłębionych myśli. W panice próbowała bezskutecznie przypomnieć sobie, co robiła w miniony wtorek z mężem

w łazience, i o czym wtedy rozmawiali. Czasem lubiła siadać na kuble z rzeczami do prania jak Julian siedział w wannie, bo była to okazja, żeby porozmawiać. Tak mało przecież mieli czasu dla siebie. Miło też było czasem znaleźć się w tej wannie obok niego.

" Pani Katarzyno, czy pani mnie słyszy ? " Tak, proszę mówić - powiedziała zdławionym głosem. Więc to było tak - zaczęła Małgorzata. Ja położyłam się wcześniej do łóżka, żeby trochę poczytać, a mój mąż Henryk poszedł się myć do łazienki. Po chwili jednak zobaczyłam go jak goły, mokry, owinięty tylko w ręcznik idzie w kierunku sypialni, zostawiając mokre ślady na dywanie. Chodź szybko! - powiedział ściszonym głosem. Złapał mnie za rękę, wciągnął do łazienki, posadził na kuble "od prania" i przykładając palec do ust nakazał milczenie.

Państwo rozmawialiście o późnych powrotach męża do domu. Pani wyrzucała mu, że właśnie we wtorek nie przyszedł na czas, żeby przejąć opiekę nad synem i nie mogła pani pójść na bardzo ważne spotkanie służbowe, co na pewno odbije się niekorzystnie na pani stosunkach w pracy. Słusznie żądała pani wytłumaczenia , gdzie był i dlaczego wrócił do domu po 22.30!

" Nie mogłem przyjść wcześniej ! Jakbym mógł, to bym przyszedł ! Zresztą nie będę rozmawiał teraz z tobą na ten temat ! "- odszczekiwał bezczelnie pani mąż.

" A kiedy będziesz rozmawiał? Kochanie, nie mamy wyjścia ! Musimy spokojnie pogadać i zastanowić się jak zorganizować nasze życie rodzinne i podział obowiązków, bo chyba nie chcesz, żebym zrezygnowała z pracy? " - tłumaczyła pani mężowi z anielskim spokojem. Mąż swoje, pani swoje! Słuchałam tej sprzeczki i coraz bardziej byłam wkurzona. Przecież pani do niego cały czas grzecznie: "ależ kochanie....ale posłuchaj..." , a on do pani: "nie będę z tobą rozmawiał...", " nie mam ochoty się tłumaczyć..." !

Co za typ z tego pani męża ! Ledwo wytrzymywałam, żeby krzykiem nie włączyć się do dyskusji ! Natomiast ku mojemu zdziwieniu mój mąż słuchał tej sprzeczki spokojnie z rozanieloną miną i uśmiechem na twarzy. W końcu na górze ucichło, więc i my wyszliśmy z naszej łazienki. Henryk zdecydowanym gestem zatrzymał mnie w przedpokoju, popatrzył na mnie i powiedział: "Widzisz, tak się rozmawia z mężczyzną! Ja taką kobietę, to bym co rano na dzień dobry w tyłek całował!"

A ja pani Katarzyno. . . ja lałabym w morrrdę! Pani ma świętą cierpliwość !

I .... odłożyła słuchawkę. ...